| Operacja Dzień wskrzeszenia |
|
Polska w niedalekiej przyszłości. Władzę nad krajem sprawuje prezydent
- militarysta. Za jego sprawą w życie wchodzi tajny program zbrojeń
nuklearnych. Jak się okazuje, Polska z czterema atomówkami jest na
szarym końcu nieoficjalnego wyścigu zbrojeń. I staje się najgorsze...
Grupa terrorystów przejmuje kontrolę nad polskimi rakietami i
wystrzeliwuje je w bazy amerykańskie i niemieckie, doprowadzając do
rozpętania Trzeciej Wojny Światowej, wojny atomowej.
Takim mocnym początkiem Andrzej Pilipiuk otwiera swoją powieść osadzoną
w postapokaliptycznych realiach. I rzeczywiście, książka od pierwszych
stron niesamowicie wciąga, wprowadzając nas od razu w dynamiczną,
sprawnie przedstawioną akcję. Losy bohaterów powieści umiejscowione są
w Warszawie. I to zarówno poatomowej jak i z przełomu XIX / XX wieku
oraz XVII – wiecznej.
W dwa lata po wojnie atomowej, w Instytucie Fizyki Doświadczalnej w
Warszawie, nieustannie pracują naukowcy. Jednak ich priorytetem są
teraz badania nad zjawiskiem cofania się w czasie, a głównym zadaniem
zmiana wydarzeń w przeszłości tak, aby straszliwa wojna nigdy nie
doszła do skutku. W tym celu wybierają i szkolą grupkę młodzieży.
Fabuła opowiedziana lekkim i płynnym językiem przykuwa czytelnika do
książki. Do tego bardzo obrazowo ukazane jest miejsce akcji - Warszawa.
W pełne przygód losy bohaterów autor zgrabnie wplata rys historyczny
stolicy. Przedstawia czytelnikowi plan miasta mówiąc o skażonych
radiacją terenach oraz nadających się do zamieszkania ocalałych
rejonach. Nawet nie znając Warszawy odnosimy wrażenie jakbyśmy bardzo
dobrze znali teren i mieszkających tam ludzi. Daje to dodatkową
satysfakcję z czytania, gdyż odbiorca ma zawsze trochę czasu na
przemyślenie pewnych sytuacji i wydedukowanie jak potoczy się za chwilę
akcja. Nie oznacza to bynajmniej liniowości fabuły.
Jak wcześniej wspomniałem, za sprawą podróży w czasie zapoznamy się
także z Warszawą średniowieczną oraz z przełomu XIX i XX wieku. Obie
epoki są bardzo ciekawie i dość dokładnie ukazane. Szczególnie spodobał
mi się obraz Warszawy dziesiątkowanej epidemią dżumy oraz pomysłowość
naszych przodków. Prócz wielu ciekawostek otrzymujemy od autora dobrą
lekcję historii.
Całość zamyka ciekawe zakończenie, pozostawiające małą furtkę do przemyśleń nad dalszymi kolejami losu bohaterów i świata.
Na zakończenie dodam, że ze szczególną uwagą śledziłem przedstawiane
przez Andrzeja rozumowanie i techniki podróży w czasie. Tematyka ta nie
jest mi obca, a często w literaturze czy filmie spotkałem się z błędami
logicznymi autorów. W tym przypadku muszę pochwalić 'Operację Dzień
Wskrzeszenia' za ustrzeżenie się takich błędów i sprawne wybrnięcie
autora z dwuznacznych sytuacji.
Książka przypomina mi 'Linię czasu' Michaela Critchtona, którą byłem
swojego czasu zachwycony. Bez wątpienia 'Operacja Dzień Wskrzeszenia'
Andrzeja Pilipiuka jest równie interesującym dziełem. Polecam!
Publikacja: serwis OUTPOST
|