Programowanie
Aktualności
Inne



Przyjaciele:
OUTPOST
Submarine
Wasted Studios
Pościg

Obudziłem się zlany potem. Miałem chyba jakiś koszmar, w głowie pozostała mi jedynie myśl: „omiń śmieciarkę”. Ze zdziwieniem stwierdziłem, iż leżę w obcej pościeli. Mało tego, łóżko także nie było moje, a jak potem się okazało także mieszkanie. Brawo za błyskotliwą dedukcję Sherlocku – skarciłem się w myślach. Wczoraj musiała być nielicha impreza, skoro nic nie pamiętam. Czas zebrać się w garść i znikać. Wskoczyłem w spodnie i buty. Gdy wciągałem sweter usłyszałem walenie w drzwi. Nachalne, agresywne walenie. Przełknąłem ślinę... a jednak nie byłem wczoraj grzeczny. Czas zmierzyć się z odpowiedzialnością. Podszedłem do drzwi i otworzyłem zamek. Drzwi odskoczyły pod wpływem kopniaka, z impetem mijając o milimetry mój nos. Do środka wtargnął łysy dryblas w skórzanej kurtce. Drugi pozostał w progu.
- Oddawaj film skurwielu! Tym razem nam nie uciekniesz. - zawyrokował łysy.
Nie wiedziałem kim byli ci dwaj i czego ode mnie chcieli ale postanowiłem tego nie wyjaśniać, tylko od razu przejść do planu B – spierdalać. Pierwszemu umknąłem, w ostatniej chwili unikając imadłowego uścisku, drugi zaś zaparł się barami o futrynę drzwi ponuro się uśmiechając. Błyskawicznie dałem nura między jego nogami i w chwilę potem znalazłem się na korytarzu. Ruszyłem schodami w dół. Po przemierzonych sześciu piętrach skręciłem w drzwi, które okazały się być wyjściem na zewnątrz. W samą porę, bo złapałem zadyszkę. Wypadłem przed budynek i rozejrzałem się nerwowo za moim autem. Niestety nigdzie go nie było, ponadto nie miałem pojęcia gdzie się znajduję. To chyba jakaś południowa dzielnica, gdzie praktycznie nigdy nie bywałem. Nie miałem wiele czasu na myślenie, gdyż za mną było słychać już głośny tupot glanów. Zauważyłem czarne audi z otwartymi drzwiczkami. Przebiegłem te dwadzieścia metrów najszybciej jak mogłem, omijając leżący na chodniku gruz. W stacyjce dyndały kluczyki. Dlaczego mnie to nie zdziwiło? Poprawka. Dlaczego cała sytuacja zdawała się mnie nie zaskakiwać. Owszem nie miałem pojęcia co się dzieje, ale wszystkie ruchy wykonywałem jakby instynktownie. Tak jakby tak miało być. Zupełnie jakbym skądś to znał.
Gdy ruszałem z piskiem opon, prześladowcy zaopatrywali się w pojazd za pomocą cegłówki. Czyżbym na dodatek rąbnął im wóz? Zatem musieli to być wyjątkowo durne osiłki, ale teraz mi nie odpuszczą swojej bryki. Gnałem przed siebie, nerwowo naciskając pedały podczas manewrów mijania. Czerwony ford moich nowych przyjaciół był zaledwie kilka metrów za mną. Muszę coś szybko wymyśleć. Nagle zauważyłem śmieciarkę wyjeżdżającą tyłem z bocznej alejki. Tak jak myślałem, kierowca ciężarówki nic nie zauważył i pakował się na jezdnię. Idealnie. Lekko zwolniłem, by w odpowiednim momencie dodać gazu i wykonać ryzykowny manewr wymijania. Zmieściłem się na styk, a ford został po drugiej stronie barykady. Spojrzałem za siebie śmiejąc się dziko, dając upust emocjom. Gdy obejrzałem się z powrotem do przodu, zauważyłem wybiegające na jezdnię dziecko. Skręciłem kierownicą, ale auto wpadło w poślizg i tylko zwiększyłem pole rażenia. Przez te kilka sekund, które dzieliły mnie od tragedii, nagle wszystko wydało się jasne. Wyszarpałem z kieszeni kliszę – owy tajemniczy film, którego szukali tamci. Tym razem udało mi się minąć śmieciarkę... Odszukałem pierwszy kadr, który przedstawiał leżącego mnie w łóżku. Oślepiło mnie bijące z niego światło...
Obudziłem się zlany potem. Miałem chyba jakiś koszmar, w głowie pozostała mi jedynie myśl: „nie oglądaj się za siebie”.


29.09.2008

tekst zdobył 3 miejsce w konkursie shortów SFFH (edycja 21.IX-19.X)


      Kopiowanie treści bez zgody autora zabronione.
Gości: 7555   [zaloguj] Grafika: Genetic Freak Kamilos Labs © 2006-2008