|
| Science Fiction Fantasy i Horror #22 |
|
Jak co miesiąc, naczelny Robert J. Szmidt serwuje nam 68 stron wypełnionych tekstami polskich literatów i przyciągającą oko okładkę za przystępna cenę 7,99 zł. Są to w przeważającej części treści nowe, premierowe, nie brakuje tu również dzieł debiutanckich.
W sierpniowym numerze polskiego czasopisma literackiego SFFH znalazło się sześć opowiadań i cztery teksty publicystyczne.
Zacznę od omówienia opowiadań a konkretnie od otwierającego numer utworu Ohyda autorstwa Rafała Kosika, podwójnego finalisty plebiscytu NAUTILUS 2006
na najlepsze opowiadanie roku oraz powieść roku 2006. Jak się okazuje
te nominacje wcale nie są bezpodstawne. Autor roztacza przed
czytelnikiem wizję polskiej przyszłości, gdzie spory polityczne i
społeczne doprowadziły do wkroczenia tak zwanego wieloobywatelstwa
wśród stuosiemdziesięciomilionowej ludności. To właśnie ono umożliwia
każdemu wybór pomiędzy PRL2, RP4 i EU-PL. Każda frakcja ma własne
urzędy i prawa, choć krajem kieruje to ugrupowanie, które wygrywa w
wyborach. Bohaterem opowiadania jest Adrian, spec od reklamy i
programów telewizyjnych, uważany w kraju za autorytet w tej dziedzinie.
Poznając jego losy, dowiadujemy się o szeroko stosowanej korupcji i
manipulacji ludźmi przez notabli i polityków. Każdy sposób jest dobry
by zapanować nad głosami motłochu w kolejnych wyborach bądź zarobić
kolejne pieniądze, nawet wszczepianie implantów do mózgu, reklamowanych
jako przyszłość multimedialnej rozrywki. Na szczęście gdzieś w mroku
czai się On, ostatnia iskierka nadziei, ostatni sprawiedliwy...
Kolejnym tekstem jest Bodhisattwa Szczepana Twardocha, kolejnego finalisty NAUTILUSa
w kategorii opowiadanie roku 2006. Jego najnowsza opowieść przenosi nas
wstecz, do Polski roku 1953, gdzie poznajemy realia walki ostatnich
powojennych partyzantów z Bolszewikami oraz zdrajcami RP. Ignacy
Pyra-Rzeszotarski jest odinoczką – samotnym zbrojnym, ukrywającym się w
puszczach i polującym na zdrajców i Sowietów. Zmęczenie wieloletnią
walką dla spawy, która nie ma szans już się ziścić, popycha Pyrę do
podjęcia ostatniej samobójczej akcji. Na swej drodze spotyka jednak
wiedźmę, która przywołuje Buddyjskie demony by przemieniły go w
bodhisattwę - półżywego - półumarłego. Tekst skierowany jest przede
wszystkim do zwolenników horroru i grozy.
Debiutantem numeru jest Jewgienij T. Olejniczak. W opowiadaniu Pasażer
ukazana jest ciekawa historia, której narratorem jest duch
osiemnastowiecznego włoskiego kompozytora Maldiniego, pośmiertnie
sprawującego pieczę nad młodym Polakiem, początkującym kompozytorem.
Cała akcja toczy się zaś podczas podróży dyliżansem owych bohaterów
wraz z grupką niemieckich biznesmenów ze Stuttgartu do Paryża. Po
drodze przejeżdżają przez lasy, w których, jak podają gazety, grasuje
Wilkołak...
Kolejne opowiadanie zrobiło na mnie największe wrażenie. Serce Słońca Grzegorza Gajka,
bo o nim mowa, przedstawia losy ludzkości w przyszłości. Ziemia, a
potem także skolonizowany Księżyc i Mars, stają w obliczu
przeludnienia, kryzysów ekonomicznych i energetycznych. Wkrótce
następuje Wielka Wojna i Exodus. Jakiś tysiąc lat później istnieje
Cesarstwo, państwo złożone z przyszłych pokoleń tych, co przetrwali
wyniszczającą wojnę oraz kilkanaście/kilkadziesiąt niezależnych kolonii
rozsianych gdzieś we Wszechświecie. Bohaterką opowiadania jest Brena,
obserwatorka astronomiczna Cesarstwa, patrolująca odległe galaktyki
przy pomocy Eldo - komputera ze sztuczną inteligencją. Podczas
rutynowego lotu odkrywa starą kosmiczną boję, nadająca sygnał SOS. Trop
zaprowadza ją na planetę zamieszkałą przez nieznaną wcześniej kolonię.
Sporych rozmiarów miasto okazuje się być opustoszałe, jest za to stale
obsługiwane przez roboty i automaty. Brena postanawia rozwikłać zagadkę
zniknięcia kolonizatorów. Wkrótce zaczynają się dziać bardzo dziwne
rzeczy...
Opowiadanie czyta się dosłownie jednym tchem, a fabuła wręcz emanuje postapokaliptyczno - futurystycznym klimatem.
Opowieści Dariusza Domagalskiego o nieustraszonej załodze ORP Dzik
weszły już do kanonu SFFH. Kolejną niezależną część tego cyklu czyta
się z niesłabnącym zainteresowaniem. Po raz kolejny rechotałem z
niesamowitych przygód dumy polskiej marynarki wojennej. Tekst jest jak
zwykle obficie okraszony inteligentnym humorem, tym razem opisane jest
tu opętanie porucznika Jana Marii Kózki i przybliżenie postaci
pokładowego kapelana, księdza Henryka.
Na koniec zamieszczono Instar Omnium Wiktora Żwikiewicza.
Tekst opublikowany wcześniej w 1979 roku, który rozpoczyna serię
przypomnienia najważniejszych utworów polskiej fantastyki. Opowiadanie
przedstawia nam młodego pilota rakiety, wysłanego na swój pierwszy
zwiadowczy lot na obcą planetę, gdzie spotyka innego adepta
astronautyki i zaprzyjaźnia się z nim. Po wspólnej uczcie astronauci
zasypiają na łonie natury. Nazajutrz zauważają, że ich ubranie i
ekwipunek zasadniczo się różnią. Od tej chwili nic nie jest już proste
i oczywiste...
Drugą część pisma stanowi publicystyka. Tutaj zwykle mamy do czynienia
z cyklicznymi artykułami na temat fantastyki, pisarstwa, nauki,
techniki i życia codziennego. W tym numerze możemy poczytać kolejne
rozmówki Żelkowskiego ze Żwikiewiczem na temat twórczości i pomysłów Wiktora Żwikiewicza, pisarza s-f lat 70 i 80. Następnie Feliks W. Kres, w swoim cyklu Kreskówki dla dorosłych,
udzielił początkującym pisarzom (coś dla mnie) kilku bardzo cennych
wskazówek odnośnie tworzenia bohaterów literackich w swoim cyklu. Nie
zabrakło także A-to-mistyki Adama Cebuli, który rozwodzi się tym razem zarówno nad pisarstwem, jak i polityką.
Na koniec to, co mnie bardzo ucieszyło: Kruka Siwego polecanki i niepolecanki, czyli nowy cykl artykułów Tomasza Bochinskiego
na temat klasyków polskiej fantastyki - naszych największych pisarzy i
ich dzieła. Tekst ten przypomina nam przede wszystkim o osobie i
twórczości Janusza A. Zajdla, jednego z najważniejszych polskich
pisarzy. Tutaj w zupełności zgodzę się z Krukiem Siwym, że znajomość
Zajdla jest obowiązkowa!
Publikacja: serwis OUTPOST
|
|