Programowanie
Aktualności
Inne



Przyjaciele:
OUTPOST
Submarine
Wasted Studios
Science Fiction Fantasy i Horror #24
Przełom października i listopada to głównie czas melancholii i zadumy. Pod tym względem nie zawiódł też październikowy 24-ty numer Science Fiction Fantasy i Horroru. Na początek wzrok jak zwykle przykuwa okładka. Tym razem stonowana, utrzymana w ponurych kolorach i klimatach. Na pierwszym planie najemnik z bronią, dalej jacyś żołnierze i niesamowity widok w tle - połać spustoszonego terenu, a w oddali charakterystyczna karuzela na tle ledwie dostrzegalnych ruin miasta. Tak, to musi być TA karuzela. Dobrze znana z nagrań telewizyjnych, zdjęć z amatorskich wypraw, wreszcie z gry PC noszącej szumnie miano S.T.A.L.K.E.R.

Mówiąc wprost, już przy kasie punktu z gazetami morda mi się uśmiechała. Nie dość tego, gdy obejrzałem dokładnie wszystkie strony okładki, uśmiech na twarzy nie zniknął, a oczy napawały się znanymi grafikami i zrzutami z niedawno wydanej gry z postapokaliptycznym zabarwieniem – BioShock. Oprócz tego, znalazła się także recenzja owej gry, sporządzona przez naczelnego Roberta J. Szmitda. Nie ukrywam, że ten tekst przeczytałem jako pierwszy, w sumie chyba trzykrotnie. Robert przedstawił pokrótce o co w tym 'bałaganie' chodzi i poruszył dość ważną kwestię odnośnie gier komputerowych w tematyce s-f. Zgodzę tu się w zupełności z autorem, że coraz częściej gry komputerowe (tudzież konsolowe) posiadają głębię i fabułę, której nie powstydziła by się dobra książka czy film. Potwierdzę również przekonanie Roberta o rozszerzaniu się pewnego rodzaju rewolucji w produkcji gier z sensem. Jednak kategorycznie muszę zaprotestować w imieniu milionów graczy z całego świata przeciw tezie, że wszystko zaczyna się dopiero teraz, min. od gry BioShock. Co bardziej domyślni wiedzą co mam na myśli – tak, Fallout! Toż do czorta niedawno świat świętował dziesięciolecie tej nadal niesamowicie grywalnej i wciąż aktualnej produkcji. Wystarczy wspomnieć o niespotykanie rozbudowanej fabule, która cały czas jest rozwijana, a jej zawiłości są wyjaśniane w Biblii Fallouta, czy też w Krypcie - specjalnie stworzonej wikipedii sporządzonej tylko na potrzeby tej gry. Do tego dołożę kilkadziesiąt stron internetowych i wortali 'kręcących się' wokół niej oraz ogromne rzesze ludzi udzielających się w sieci, tworzących tzw. społeczności Fallouta (Fallout Community) na przestrzeni tych dziesięciu lat. W tym nadal jedną z najsilniejszych, polską scenę Fallouta, która po części przekształciła się w scenę postapokaliptyczną – nadaj dziewiczy projekt w polskiej kulturze. Podsumowując – gdyby nie było Fallouta, nie byłoby zjazdów, konwentów, e-zinów, dyskusji, portali, znajomości, przyjaźni i oczywiście nie byłoby tego tekstu. Zapewne nie znałbym też miesięcznika Science Fiction Fantasy i Horror.

Po tym dość patetycznym, przydługim wstępie wypada omówić pozostałą zawartość pisma. Tym razem znalazło się w nim pięć opowiadań i cztery miniatury, a ponadto trzy stałe rubryki z publicystyką.

Pierwszy, najdłuższy tekst to Księga, która wyjada oczySebastiana Uznańskiego. Opowiadanie bez wątpienia najciekawsze i najlepsze z całego zestawienia. Znajduje się w nim mocna dawka przygody, zagadki, intrygi i seksu. Tak, ten kto czytał Uznańskiego wie, że zawsze można się spodziewać po nim sporej dozy porządnej erotyki. A że wychodzi mu to bardzo dobrze i potrafi niesamowicie wpleść to w fabułę – chwała autorowi. Tekst jest bardzo wciągający i powinien przypaść do gustu zarówno starym wyjadaczom klasycznego s-f, jak i zwolennikom fantasy, gdyż jest swobodnym połączeniem tych dwóch gatunków.

Przeczytałem niedawno na forum SFFH, że ORP Dzik – WiedźmaDarka Domagalskiego to ostatni tekst z tej serii, który zalegał w redakcyjnej kolejce do druku. Niestety po przeczytaniu wiem dlaczego. Jest to bez wątpienia najgorszy tekst o ORP Dziku jaki czytałem. Nie wiem czy autorowi zabrakło pomysłu czy weny, czy może to dzieło kogoś kto się bezczelnie podszył pod Darka. Wybór wersji wydarzeń pozostawiam do samodzielnej oceny.

Następne opowiadanie to EgzorcystaRafała W. Orkana. Tekst zaczyna się dość ciekawie: naga związana dziewczyna i szalony egzorcysta. Napięcie zaczyna wzrastać, ksiądz próbuje wygonić demona z ciała kobiety mając do dyspozycji sztylet zamiast krucyfiksu. Opętana jednak zarzeka się, że jest niewinna. Jednak nieugięty pogromca demonów wyciągnie z niej prawdę...
Rafałowi należy się pochwała za pomysł i lekka nagana za zakończenie. Moim zdaniem należało je bardziej rozwinąć aby dać trochę do myślenia czytelnikowi.

Tekst Mechanizm - Cezarego S. Frąca wydał mi się dość przeciętny choć porusza dość ważne kwestie społeczne. Cezary przedstawia nam obraz polityki niedalekiej przyszłości, gdzie manipulacja ludźmi plus zaawansowane technologie to codzienność. Całość jest sensowna, mimo to nie zmusza do głębszego przemyślenia problemu.

Adam Mrozek z kolei zaprezentował cztery shorty - czyli krótkie opowiadanka. Czyta się je lekko i przyjemnie jak bajki Ezopa. Wszystkie mają sens i morał, ale czegoś jednak mi brak. Zawsze w takich momentach przychodzą mi na myśl 'króciaki', które najbardziej zapadły mi w pamięci, takie jak Nieingerencja, Satelita czy Dokąd jedzie ten tramwaj? - Janusza Zajdla. Przy nich dzieła Adama wyglądają jednak blado.
Całość ratuje ostatni tekst z zestawienia - Karton - Andrzeja Kozakowskiego. Tytułowy karton to zakurzone pudło leżące w piwnicy od lat. Zmęczony życiem bohater natrafia nań przypadkiem i zastanawia się co może w nim być. Nie spodziewał się jednak, że znajdzie tam siebie...

Na zakończenie tradycyjnie publicystyka. Tym razem Adam Cebula napisał poradnik typu: wszystko o pluskwach, czyli jak nie dać się podsłuchać. Feliks W. Kres udziela cennej lekcji o pisaniu i pisarzach. A Marek Żelkowski wyciąga z Wiktora Żwikiewicza bardzo interesujące informacje odnośnie starych czasów i znanych pisarzy. Wywiad ten szczególnie polecam i czekam na ciąg dalszy.

Publikacja: serwis OUTPOST

      Kopiowanie treści bez zgody autora zabronione.
Gości: 7543   [zaloguj] Grafika: Genetic Freak Kamilos Labs © 2006-2008