|
Klaus nadymał policzki i
głośno wypuścił z nich powietrze w geście bezradności.
- Trzeba rozsadzić, nie
ma innego wyjścia.
- Oszalałeś? Zabijemy
go. Weź się kurwa trochę zastanów! Trzeba wciągnąć do spółki
Ramona, on ma odpowiedni sprzęt, na pewno to otworzy - odpowiedział
mu kompan.
- Zajebiście, teraz
będziemy dzielili łup na czterech, a miało być po połowie...
Dobra kurwa
Łysy, dzwoń. By to chuj jasny spalił – dodał
ciszej pod nosem.
Łysy wystukał coś na
klawiaturze komórki i po chwili nawiązał rozmowę.
- Siema Ramon. Stary,
mamy z Klausem dla ciebie dila... co najmniej pięćdziesiąt
kawałków... tak, Jezus spieprzył sprawę, bez ciebie tego nie
ruszymy, weź swój sprzęt i przyjeżdżaj na nabrzeże, stare
magazyny, numer szesnaście... dowiesz się wszystkiego na miejscu...
tak, czekamy. Nara.
Odwrócił się do Klausa
– będzie za dziesięć minut, łatwa kasa znów może być łatwą
kasą.
- Łatwo ci mówić, ja
pracowałem nad tym planem dwa miesiące. Dokładnie wyliczony czas i
miejsce transportu, wykradzione plany od jajogłowych, elegancko
przechwycony ładunek, diamenty na wyciągnięcie ręki... i dupa.
Jezus jak zwykle wsadził swoje łapy tam, gdzie nie trzeba. Mówiłem
żeby go nie brać.
- Wyluzuj Klaus, kto mógł
wiedzieć, że to kosmiczne ustrojstwo, to jakaś pojebana
łamigłówka.
- Ale chyba nie powiesz
mi, że Jezus zna się na tych symbolach? Nacisnął co popadło,
należało się zastanowić, to jest jakiś szyfr. A wewnątrz tego
cacka najczystszej postaci diamenty, które podobno napędzały cały
statek.
- A jeśli Jezus nie
zemdlał tylko to coś z nim robi?
- Niby co? To tylko jakiś
mechanizm, tyle że z pułapką na idiotów. Wewnątrz nie zmieści
się żaden ufoludek, za małe to jest. Zresztą mamy plany, sam
widziałeś.
- Ta, sam sobie zrobił
kuku jakby co. Gdzie ten Ramon? Powinien już być, wyjdę oblukać
teren.
Minęło pół godziny.
- Zajebiście. Teraz mamy
dwóch półgłówków sczepionych z naszym sejfem. Toście kurwa
wymyślili!
- Klaus, ja się zaczynam
tego bać. Ramon też stracił od razu przytomność. Co to kurwa
jest?! Może lepiej dać nogę? Będzie na tych dwóch...
- Nic z tego, za blisko
jesteśmy tych diamentów, pomyśl jakie wakacje sobie za to
sprawimy. Nie pękaj Łysy, coś się zaraz wymyśli. Jezus nacisnął
„drzewo” a Ramon przypadkiem trącił „ptaka”. Zostały trzy
symbole, a nas jest dwóch. Już chyba wiem o co w tym chodzi. Trzeba
wybrać właściwy symbol, to puszczą wszystkie zamki... Dobra,
robimy tak, jak nie trafisz we właściwy to dla pewności zadzwonię
po kogoś i będzie pięć na pięć. Właściwy przycisk uwolni
wszystkich więc nie ma strachu – poklepał kompana po ramieniu i
uśmiechnął się.
- Dlaczego ja? To twoja
teoria, ty wybieraj.
- Ja jestem tutaj mózgiem
Łysy, muszę być przytomny do końca. Nie panikuj, już jesteśmy
blisko.
Łysy zawahał się przez
chwilę, po czym wyciągnął rękę do panelu z symbolami. Nacisnął
„konia” i już po chwili leżał nieruchomy z dziwaczną klamrą
na ramieniu.
- Pudło! Tak myślałem,
że nie chodzi o „konia” - powiedział do siebie Ramon. Wyciągnął
z kieszeni telefon, nacisnął coś, zastanowił się i schował go z
powrotem do kieszeni – to przecież banalne! - wykrzyknął do
siebie – trzeba wybrać symbol podobny do tych obcych. Że też nie
zabrałem jakichś zdjęć... hm pomyślmy. Tak, to na pewno będzie
to! - Klaus zbliżył rękę do urządzenia i wcisnął „ośmiornicę”.
Minął tydzień.
Bezdomny zamieszkujący stare magazyny znalazł coś bardzo dziwnego.
Czterech nieruchomych ludzi, przyczepionych do czegoś... dziwnego.
Podszedł ostrożnie bliżej i ujrzał panel z przyciskami. Przyjrzał
się im przez chwilę i zamruczał pod nosem: „I oto Bóg stworzył
nas na swoje podobieństwo...”, po czy nacisnął ikonkę
„ludzika”. Nagle klapka urządzeni z sykiem odskoczyła na bok a
nad nim zajaśniał holograficzny obraz. Pojawiła się na nim postać
człowieka, który zaczął mówić: „Witajcie Ludzie, wybraliśmy
spośród całej galaktyki pięć inteligentnych form życia, żeby
połączyć nasze siły i wspólnie ewakuować się z naszej
umierającej galaktyki. Pozostało niewiele czasu, czekamy na waszą
odpowiedź pięć dni ziemskich, potem będzie już za późno...”
9.11.2008
publikacja: forum SFFH
|